Więcej...

    Z dawnego flirtowania niewiele uroków dzisiaj pozostało

    Flirtowanie jest miłe, jeśli rzeczywiście jest tylko flirtowaniem i nie sprawiamy tym komuś przykrości. Jeśli jesteśmy w związku to powinniśmy mieć jasno postawione jego granice. Zarówno flirt, jak i zdrada są pojęciami subiektywnymi. Zalotna rozmowa na przyjęciu czy zmysłowy taniec dla jednych jest flirtem, a dla innych już zdradą.

    Flirt

    Dzisiejszy flirt przeważa w mediach społecznościowych lub na portalu randkowym, a to moim zdaniem już inny temat i często z nim ma niewiele wspólnego.

    Czasy się bardzo zmieniły i z dawnego flirtowania chyba niewiele uroków dzisiaj pozostało.

    Kiedy byłam młodą dziewczyną, kobietą, polegał na rozmowie, wymianie spojrzeń, gestach i nie kończył się rozmową o seksie ani samym seksem. Flirt nie musiał być niczym złym pod warunkiem, że zdołaliśmy zachować pewne granice. Te granice są różne, każdy człowiek postrzega je inaczej. Nie zgodzę się natomiast z teorią, że flirt jest zawsze zainteresowaniem inną osobą na tle seksualnym.

    Inteligentny flirt

    Lubię inteligentny flirt. Sytuację, w której pokazuję siebie od najlepszej strony, a mężczyzna, z którym flirtuję robi to samo i dlatego nazywam to zabawą. Nie doszukujemy się w sobie wad czy słabych stron, bo nie mamy wobec siebie żadnych planów. Bawimy się chwilą, która nie ma dla nas żadnego znaczenia. Jest to moment, gdy w jakiś sposób „głaszczemy” siebie, swoje ego.

    Dawno, dawno temu flirtowałam z nieznajomym mężczyzną, który zdobył mój telefon i wysyłał mi sms-y żywcem wyjęte z telenoweli brazylijskiej. Podpisywał się nawet Carlos Daniel.

    Zabawa

    Dla mnie była to tylko zabawa, bez podsycania emocji i bez chęci spotkania czy nawiązania bliższej znajomości z tą osobą… choć przyznaję, że podszyta ciekawością, kto stoi po drugiej stronie… Kochałam swojego partnera i nigdy bym go nie zdradziła. Gdy sms-y od Carlosa (których nie kasowałam i nie blokowałam telefonu) „przypadkowo” przeczytał mój partner, zareagował raczej histerycznie… Dla mnie to była zabawa, a dla niego oznaka niewierności.

    Co prawda sam flirtował bardzo często z moimi koleżankami, kelnerkami w restauracjach, paniami w urzędach i sklepach, etc. i nie uważał tego za nic zdrożnego, bo przecież był to tylko niewinny flirt na moich oczach. Dla mnie jednak nie było to miłe uczucie. Wiem na pewno, że nawet jeśli my wiemy, że to co robimy, jest tylko bezpieczną zabawą, to musimy się zastanowić, jak odbierze nasze zachowanie nasz partner i czy dla niego taka „zabawa” nie będzie zaburzeniem jego bezpieczeństwa i spokoju.

    Etapy

    Miewałam różne etapy w życiu, raz flitowałam, innym razem w ogóle nie zawracałam sobie tym głowy. Kiedy byłam w długim, stałym związku flirtowanie stało się dla mnie niepotrzebnym elementem w życiu. Myślałam już nawet, że zapomniałam jak to się robi. Jednak na nowo odkrywam jego uroki. Być może w ten sposób łechcę swoje ego, kto wie…, ale flirt jest dla mnie przede wszystkim miłą zabawą. Flirtuję tylko wtedy, jeśli jestem pewna, że nikomu nie sprawiam tym przykrości, czy nie zaburzam czyjegoś prywatnego, bezpiecznego świata.

    Robię to tylko w realu… flirt w sieci mnie zupełnie nie interesuje. Dzisiaj pod osłoną wirtualnego świata dość często przeradza się on w zdradę, choćby tylko tę słowną. Kiedy zaczynacie ukrywać swoją korespondencję przed partnerem, np. kasując sms-y czy maile, to sygnał, że zabawa przeradza się w coś większego i może prowadzić do zdrady.

    W końcu flirt, zgodnie z definicją to zachowanie społeczne polegające zazwyczaj na prowadzeniu zalotnych rozmów i czynieniu kokieteryjnych gestów, na który składają się specyficzne znaki, język, mowa ciała i pozy, niektóre z nich stanowią również część gry wstępnej…

    Tekst: Edyta Gawarska

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY